FB
link
link
link
link
link

Cześć! Długo nie było podobnego wpisu, ale przez ten czas zgromadziłam nieco fantastycznych produktów, które chciałam Wam polecić. Tym razem nie mam nic, co szczególnie okazałoby się kitem, są raczej same hity! To  chyba dobrze, co nie?:)

1- Laura Mercier – Flawless Lumiere, lekki, acz kryjący, pierwszy taki podkład od tej marki. Polecam dla cer z naczynkami (jak moja) niezależnie od tego czy sucha, mieszana, czy normalna. Może nie odpowiadać tłustej, 2- Guerlain – L’essentiel – podobnie jak Flawless Lumiere ten także kryje i rozświetla – efekt jest naturalny. Ponadto pięknie pachnie. Bardzo polecam!, 3- paleta Urban Decay NAKED Reloaded – pozwala na stworzenie pięknego smokey, uwielbiam ją i w zasadzie śmiało mogę powiedzieć, ze bez niej się nie ruszam, zwłaszcza brokatowy brąz, mocno przeze mnie wcześniej poszukiwany jest moim faworytem! 4- tusz Bell Fairy Doll – parę złotych i firanki rzęs. Może nie jest produktem wszech czasów ale spośród oferty z niższej półki na pewno mocno wyróżnia się na plus. 5- NYX – Pro Foundation Mixer – dziękuję dziewczynom z dawnego Pica Pica za polecenie, uratowało to moje podkłady przed pójściem w niepamięć, odcień oliwkowy przyciemnia idealnie o kilka tonów. Co prawda teraz rzadko używam podkładu, ale gdy potrzebuję mogę przyciemnić go do pożądanego odcienia za pomocą tego miksera, super! 6- Artdeco – bardzo czarny tusz i kredka z nowej kolekcji, uzależniłam się, obok palety Reloaded to moje dwa kosmetyki które mam zawsze ze sobą, są super czarne, kredka jest wystarczająco miękka a zarazem trwała, tusz wydłuża i pogrubia rzęsy, kocham to! 7- Bell Hypoallegrenic – błyszczyk 02 Smoked Rose – kosmetyk za parę złotych w pięknym odcieniu nude, zostawia błyszczące wykończenie, polecam!

 

Tania pielęgnacja włosów z Rossmanna – seria Alterra wyprodukowana ze składników pochodzenia naturalnego. Bardzo chciałam, by na moich włosach się sprawdziła, bo zarówno cena jak i skład są wielkimi pozytywami, jednak wypróbowawszy pełne opakowania serii nawilżającej i do włosów zniszczonych (łącznie z olejkiem) wiem, że do włosów tak intensywnie rozjaśnianych jak moje na pewno nie nadają się. Poza, może maską, ale i ta nie spełnia w 100% moich oczekiwań. Natomiast włosy mojej córy po używaniu tych szamponów są w bardzo dobrej (jak zwykle) kondycji:) Polecam do włosów nieproblematycznych.

 

Kiehls – Caledula Serum Infused Water Cream – to zdecydowanie hit wakacji, choć powiem Wam, ze nie byłam fanką jego protoplasty – czyli toniku nagietkowego. Podchodziłam więc do tego kremu sceptycznie, na początku wkurzało mnie, że ma zbyt lekki zapach, który po stopieniu się ze skórą nie podobał mi się. Teraz już się przyzwyczaiłam do tych, powiedzmy, minusów – i uważam,  że ten kremik to mistrzostwo świata. Łagodzi podrażnienia, głęboko nawilża, a nakładając go ma się uczucie jakby oblewało się twarz czystą wodą. Ma wspaniałą konsystencje. Polecam wszystkim!

 

Nacomi Savon Noir – czarne mydło z oliwek, Mydło z Aleppo z Mydlarni Św. Franciszka i olejek herbaciany do kupienia w aptece. Te trzy rzeczy to kompleksowa pielęgnacja skóry, którą testowałam mając problemy skórne przed operacją nosa. Zadziałało! Mydła z oliwek używam do dziś do twarzy i ciała – ale nieczęsto, działa jak peeling enzymatyczny. Kostka mydła z Aleppo starczyła mi na kilka miesięcy. Olejek herbaciany także mam nadal i czasem pomaga załagodzić pojedyncze wypryski. Wszystko to dzięki Waszej pomocy na instastories, dziękuję!

W galerii poniżej:

  • kosmetyki Algi Chamot – drobny peeling z Bora Bora oraz masło kakaowe – są to kosmetyki do profesjonalnego użytku, wprawdzie łatwe w przygotowaniu (peeling rozdrabniamy z wodą, masło wystarczy rozpuścić) jednak dla mnie ich obsługa była problematyczna – zwłaszcza rozpuszczanie i nakładanie masła tak, by nie rozlać i nie poparzyć się;D Poza tym ganianie z łazienki do kuchni też nie należy do komfortowych haha, nie umiałam się z tym zorganizować. Gdy już doszłam do wprawy – zarówno zapachy, jak i działanie tych naturalnych kosmetyków sprawiły, że dołączyłam do fanek marki. Jeśli jakaś kosmetyczka oferuje Wam ich maski, bądź niestraszne Wam używanie tych produktów samodzielnie w domu – bardzo polecam.
  • Tabaibaloe – krem do twarzy i ciała. Zakochałam się w tym kremie będąc na Fuercie. Nawilża, pięknie pachnie, jest mocno uniwersalny, ale niestety szczypie mocno w oczy, jesli się tam dostanie. Uważajcie więc na okolice oczu;) Na Kanarach można kupić wielki słoik za 2 euro, tu można zamówić na Allegro za ok 40 zł z przesyłką (własnie zamówiłam, czekam).
  • seria węglowa z Biedronki – ja używałam maseczki. Oczywiście nie jest to super naturalny produkt, ale łatwy do aplikacji, o przyjemnym zapachu. Lubię, polecam, mam wrażenie że skóra po jest świeższa.
  • seria “Oczyszczanie. Liście Manuka” z Ziai. To też chemia, jednak długi czas używałam toniku i kremów na dzień i na noc, gdy moja cera zdradzała oznaki stresu reagując wyprysami. Pomogło, więc polecam, kosmetyki te są niedrogie i warte uwagi:)

Inspiration
FB link link link link
Ta witryna używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.