FB
link
link
link
link
link

Znowu trochę dziś sobie popiszę o kosmetykach. Przez ostatnie trzy miesiące trochę tego się nazbierało i dziś przedstawiam Wam moje ulubione kosmetyki, oraz takie, które nieszczególnie przypadły mi do gustu. Będzie o najlepszym podkładzie ever (no, ma wadę – jest dość drogi!), o eyelinerach – taniutkim, acz nie do pobicia oraz tych droższych, będzie też odkrycie sezonu – świetny i przystępny cenowo tusz do rzęs. Oczywiście wszystko przefiltrowane całkiem subiektywnie z uwzględnieniem moich potrzeb, mojej cery, ale wierzę, że Wam także to zestawienie się przyda! Zapraszam:)

Paletka Urban Decay NAKED “Cherry”. Ogólnie – jak ze wszystkimi paletami tej marki jestem bardzo na tak, wręcz je kocham! Tu robiłam sobie duże nadzieje bo powiem szczerze, że liczyłam na odcienie czerwienia a paleta skupia się raczej na różu. Dla miłośniczek tej kolorystyki to na pewno gratka.

Po lewej – Artdeco – Kasetka na mini cienie. Fajne rozwiazanie, bo nie zawsze jest możliwość, by nosić całą paletę ze sobą, poza tym nie jesteśmy zobligowane do kupowania z góry narzuconych kolorów! Ja, jako fanka noszenia ze sobą niewielu rzeczy zdecydowanie idę krok dalej – biorę wyłącznie jeden lub dwa malutkie cienie. Polecam! Po prawej – Eyeliner YSL Couture Eyeliner 01. Zdecydowanie na tak, nie ściera się, ma łatwy do opanowania pędzelek. Jedyne, co może zniechęcać to cena: nic chyba nie pobije płynnego eyelinera marki Bell za 15 zł, który ma wszystkie powyższe cechy. Mam nadzieję, że go nie wycofają, gdyby jednak, będę sięgać po ten produkt:)

YSL – All Hours Foundation. Poproszę o dożywotni zapas tego fluidu! Zarówno tego płynnego, jak i w sztyfcie… Jest wręcz idealny do mojej cery, trwały, kryjący, a jednocześnie aksamitny i nie ciężki. Genialny! Ten w sztyfcie skończył mi się niestety bardzo szybko (miesiąc), może to dobrze bo już był ciut za ciemny. W płynie uzywam zdecydowanie dłuzej, mam teraz jaśniejszy odcień, a zimą kupię na pewno jeszcze jaśniejszy, no chyba, ze wpadnie mi w łapki jakaś inna, genialna nowość? Marka YSL wypuściła teraz kolejne kolory, więc gama jest bardzo szeroka. POLECAM bardzo!

Eyeliner Artdeco High Precision Liquid Liner. Przetestowałam – ma dość sztywny, a jednak plastyczny pędzelek z włosia (bardzo na plus), którym łatwo się maluje, a raczej cieniuje, bo sam produkt nie jest zbyt kryjący. Dość długo zasycha i nie jest szczególnie trwały, przyrównałabym go do miękkiej kredki.

Nowy róż Artdeco – paleta kolorów idealna dla pani Jesieni. Tu kolor jest przekłamany, ale jeśli poszukujecie idealnej palety róży to sprawdźcie tę koniecznie!

Catrice – paletka The Glitterizer. Pisałam jakiś czas temu o palecie UD Moonlight, że jest moją uluioną dzięki drobinkom brokatowym – tu mamy coś podobnego, w czterech kolorach, które miksujemy z czterema matowymi. Drobinek jest mnostwo, co jest booooskie, ale niestety poza tym złotawym nie ma tu koloru, który odpowiadałby mi tak jak brąz z Moonlight, który już na wykończeniu mam:/

Po lewej tusz Catrice – polecam bardzo! Ma malutką szczoteczkę, która pozwala na precyzyjne malowanie, wydłuża, rozdziela rzęsy. Kocham. Po prawej zaś szampon i odżywka Sheer Blonde od Johna Friedy. Dostałam od marki – pewnie  jako blondynka, ale wraz z Markiem przestrzegamy te z Was, które podonie jak ja są rozjaśnianymi blondynkami  – produkty te może i podkreślają, zachowują kolor, bo teoretycznie to mają za cel, natomiast moje włosy przy ich stosowaniu niestety nieco się zniszczyły. Na tyle, ze Marek zapytał mnie przy wizycie o to, czego uzywam do włosów. Także naturalnym blondynom pewnie nie zaszkodzi, zaś rozjaśnianym włosom (a na pewno moim) już owszem, bo niewystarczająco pielęgnuje. Nie polecam.

Na koniec produkty od Kiehl’s – lekko koloryzujący krem pod oczy, Dermatologist Solutions™ Centella Cica Cream – ochronno odżywczy i Centella Sensitive Facial Cleanser. Używam i bardzo sobie chwalę.


Inspiration
FB link link link link
Ta witryna używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.