FB
link
link
link
link
link

Proces powstawania wpisu to przede wszystkim stylizacja. Pomysł. Układam w głowie ciuchy, kombinuję – to jest najważniejsze. Skompletowanie ich to już druga sprawa, bo podczas przeglądania rzeczy wpadają do głowy nowe obrazki i cały outfit może okazać się zupełnie inny, niż to sobie wymyśliłam początkowo;) Potem pomysł na zdjęcia. To musi grać, cały look powstał pod wpływem jakiejś inspiracji, więc aranżacja zdjęć też powinna być odpowiednia. Do tego musimy mieć niezłe szczęście, aby trafiła się sucha pogoda, dobre światło, a miejsce było w miarę czyste, w miarę bezludne i przyjazne fotografowaniu ogólnie:) Rzadko ktoś zgadza się, abyśmy zdjęcia robili u niego we wnętrzach, uwierzcie mi – słowo blogerka jest niestety w naszej rzeczywistości dość skutecznym straszakiem;) Staramy się więc raczej obmyślać plenery, a jeśli wiemy, że będzie zła pogoda to w ostateczności próbujemy zaplanować lokale, do  których jednak trzeba się umówić ze sporym wyprzedzeniem. Jeśli już rzeczywiście nic nam się nie trafia, a zdjęcia muszą powstać dość szybko, to robimy je po prostu z partyzanta;D Zdarza nam się też czaić na jedną lokację by poczekać, aż słońce oświetli ją  odpowiedni sposób.

Często jest tak, że złoszczę się, bo zrobiony starannie makijaż trzeba poprawiać 10 razy, a gdy w końcu trafimy na to jedno jedyne fajne i pasujące miejsce – nie wygląda on już dobrze a ja jestem zmęczona i głodna;D Bardzo często też wracamy do domu z niczym, planując powtórkę następnego dnia. I następnego.

W dzisiejszym wnętrzu udało się bezproblemowo, uff, a światło było ekstra, choć w założeniu nie miała to być sesja na bloga ale… jedno zdjęcie na instagram. Tak.

Kolejnym etapem powstawania  wpisów jest praca przy kompie. Przede wszystkim – selekcja! Z 1500-2500 zdjęć wybieram najpierw 800. Potem 400. Czemu aż tyle mam na starcie? Już tłumaczę. Jeśli jest sporo fajnych to wybór jest naprawdę trudny – by postawić na te zróżnicowane i wybrać takie, które najlepiej oddadzą pomysł i ideę. Staramy się podczas robienia zdjęć aby było wiele kadrów i aranżacji, co sprawia, że po pierwsze nie wystarcza nam jedno ładne miejsce, a po drugie, że częstokroć wracamy do domu z pakietem fot o różnym świetle i klimacie. Z takich sporo muszę odrzucić bo są po prostu niespójne. Co oczywiście jest bardzo smutne!;) Wolimy też zawsze, aby zdjęć było więcej do wyboru – w końcu zawsze można je skasować, niż mieć o to jedno zdjęcie za mało. Bo fart w znalezieniu miejscówki może się już nie powtórzyć – przy naszym szczęściu na budynku powieszą reklamę, na skrzyżowaniu będzie wypadek, zaczną rozdawać ulotki na ulicy lub po prostu lunie deszcz. Dlatego;)

Gdy już wybiorę z tysiąca zdjec 20-40 zaczynam retusz. Wymazuję pieprzyki, delikatnie oczyszczam skórę, żeby przygotować foto na obróbkę. Często zdarza mi się usuwać niepotrzebne rzeczy ze zdjęcia, jakieś plakaty, reklamy, albo… znaki drogowe;D Żmudną pracą jest oczyszczanie chodnika z petów, śmieci lub liści – zwłaszcza, jeśli fotek w tym samym miejscu jest dużo. Potem zdjęcia obrabiam, by nadać im trochę więcej intensywności w barwach i światłocieniach i VOILA.  Nie robię RAWów bo ta praca (jestem dość drobiazgowa) zajęłaby mi całe życie;)

A pod koniec, z tych 40 zdjęć przy układaniu w poście wybieram 10.

Proces ten czasem trwa 2 tygodnie, bardzo sporadycznie zdarza się, że zamieszczę wpis z dnia na dzień. Jeśli lecimy na foty za granicę to czasem trwa to i miesiąc, bo materiału zbiera się sporo:D Dziś, by poruszyć temat robienia wpisów wyjątkowo pominęłam końcowy etap i zatrzymałam się na redukcji pieprzyków. Zobaczcie około 40 zdjęć, z których akurat tu realnie pewnie powinno zostać max 5.

A jak jest Waszym zdaniem? Lepiej pominąć ostatni, żmudny etap pracy, olać retusz i zamieścić 40 podobnych zdjęć (często spotykam się z tym na blogach) czy tak jak zawsze zaserwować kilka- kilkanaście wybranych i połączonych w całość?:) Ja zdecydowanie obstaję przy mniejszej ilości:)

Mój look to H&M Studio + rzeczy, które znajdziecie teraz w ofercie standardowej tej sieciówki.


Inspiration
FB link link link link
Ta witryna używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.