FB
link
link
link
link
link

Halo, to ja.

Całe podstawówkowe dzieciństwo marzyłam o takich butach i powiem Wam, że teraz jest to para, która w mojej kolekcji znajduje szczególne miejsce. Pamiętam, że miałam kiedyś nieoryginalne glany w kolorze niebieskim (w zasadzie były czarne z niebieskimi przecierkami), które wybrał  mi tata – tata zawsze wybierał mi buty, takie, żeby pasowały do wszystkiego, były wygodne i starczyły na jak najdłużej, oraz oczywiście w rozsądnej cenie 😉 Pamiętam, że bardzo się wtedy z nich cieszyłam, bo dłuugo namawiałam rodziców na grunge’owe obuwie, ale niestety po kilku założeniach czubki opadły. Wtedy już nie byłam z nich taka dumna, bo wiadomo było, że nie mają stalowych blaszek w noskach, jak większość modeli udających prawdziwe glany. No ale o oryginalnych, droższych, drugich – nawet nie było mowy! Teraz mam takie najprawdziwsze prawdziwe, choć nieco smutam, gdy czytam na pudełku, że nie jest to obuwie robotnicze tylko typowo “fashion” – ciekawe, czy to ze względu na jakieś wymogi UE, czy coś zmieniło się w produkowaniu podobnych butów? Po długich rozterkach z rozmiarem w końcu zdecydowałam się na 39, mimo, ze noszę zazwyczaj 40-41 ale tu rozmiarówka jest jakaś pokrzaczona  -tamte były za wielkie, 39 tak na styk i choć już cisną w podbiciu to mam jednak nadzieję, że rozejdą się trochę, moja stopa dopasuje się z nimi, bo chcę je nosić teraz cały czas!

Buty – Dr. Martens, spodnie – H&M, bransoletka – Apart, kolczyki – Apart


Inspiration
FB link link link link
Ta witryna używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.