FB
link
link
link
link
link

Kropka. Tym słowem-znakiem właśnie zaczynam mój dzisiejszy wpis nie bez przyczyny. Jeśli chodzi o paletę modnych wzorów na zbliżajacy sie sezon to właśnie ona rozpoczyna listę tych najważniejszych. Znowu! Kropki to chyba najbardziej banalny wzór, jaki może pojawiać się na ubraniach, wiec jej cykliczny powrót na piedestał i zachwyty, które opiewają jej ponowne triumfy są wyrazem środowiskowej egzaltacji;) Jak zwał, tak zwał – kropki i kratki to tak czy inaczej najgorętsze wzory na nadchodzącą jesień. Sklepowe regały aż uginają się od wieszaków pełnych nowych rzeczy ozdobionych tymi wzorami, ale skoro moda zatacza koło, a my mamy w roku około 80-ciu mikrosezonów, można upolować coś “super-hot” przecenionego o połowę, by za chwilę znaleźć to z powrotem na witrynie tego samego sklepu! Moja sukienka (a żeby być dokłądnym – moje spodnium) – to zdobycz z wyprzedaży – kupiłam ja na początku sierpnia wybierając pośród przebranych już smętnych szmatek. Szukałam, buszowałam i upolowałam. Nie sądziłam jeszcze wtedy, że przywdzieję rzecz aż tak modną obecnie haha;)

Ale wiecie co? Wczoraj kupiłam prawie że identyczną, tylko inaczej zapinaną. Bo krój ma nieco fajniejszy. Ale chyba pójdę i oddam, bo to jakieś szaleństwo!;)

Moja dzisiejsza stylizacja, poza supermodnymi kropkami ma być bardzo codzienna i użytkowa. Mam bowiem ze sobą najporęczniejszą rzecz na świecie, czyli kolejną już w mojej kolekcji torebkę od MAKO Bags. Jeśli planujecie zakup nowej towarzyszki niedoli, osłody na nadciągającą jesień – ostrzegam! – ten model, mimo swoich niepozornych gabarytów – to nie jest rzecz dla osób, które chcą wyleczyć sie z choroby noszenia wszystkiego co potrzebne i niepotrzebne przy sobie. Piszę to dlatego, że znam kobiety, które w swoich przepastnych torbach, poza lekami, notesami, telefonem, ładowarką, rajstopami i kluczami do domu, zbiorem ulubionych książek i zapasowym wszystkim noszą także… kamienie (pozdrawiam, Mamo:)). No bo ładne, bo mi się podobają, bo wnuczka mi dała – takie to tłumaczenie. I często te kobiety chciałyby mieć w swojej kolekcji także model niewielki, taki, by niekoniecznie zmieściły się tam zakupy z Lidla. Ostrzegam więc, że w tej torebce, która tylko z pozoru wygląda na niewielką – zmieści się dosłownie wszystko. Ja wpakowałam tam całą kosmetyczkę (uwierzcie, jest wielka) oraz każdą potrzebną mi na co dzień rzecz. Wprawdzie torebka była mocno wypchana ale pomieściła wszystko. Wysypałam połowę, bo ja nie z tych co noszą dobytek przy sobie!

A wspomniane kamienie, skoro takie ładne, jak i inne ozdoby, nosimy nie w torebkach, a na sobie. Ja do mojej supermodnej sukienki w groszki (tfu, spodnium) obwiesiłam sie bursztynem, który rekompensuje mi w zasadzie utracone lato. Nie wiem co robiłam w słotę, nie wiem też, gdzie byłam w tę piękną, upalną pogodę, ale ani razu nie widziałam w tym roku Bałtyku, ani razu nie pojechałam w Gróry Stołowe (może w październiku, ponoć jest tam pięknie wtedy…) i wprawdzie za tydzień lecę na 14 dni do Grecji ale czuję, że polskie lato w tym roku przelało mi się przez palce. Na dworze coraz chłodniej, wiatr szumi juz w zupełnie inny sposób, a popołudniowe słońce coraz szybciej kładzie się cieniem na twarzach przechodniów. Szykuję dla Hanki wyprawkę do szkoły i tylko te bursztynki z zaklętym w nich ciepłym piaskiem i powolnym szumem fal pozwalają mi to utracone lato nosić blisko przy sobie. Pocieszające, co nie?:)

Sukienka – Zara (%), torebka – MAKO (model Harmony KLIK), bransoletki – Apart (KLIK, KLIK, KLIK), naszyjnik – Apart (KLIK) A na stopach trampki, które juz zaczęły mi się przecierać tu i ówdzie, bo to moje ulubione letnie buty od trzech lat ciurkiem. Converse, ale nie te z super-cool podeszwą, tylko te stare dobre trampy;)


Inspiration
FB link link link link
Ta witryna używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.