FB
link
link
link
link
link
rebellook albert riele (8)

Dziś na przywitanie zamiast klasycznego “cześć kochani” (:P) mam dla Was darmową radę. Wszystkie szanujące się blogerki robią giwełeje, to niech i ja zrobię – po otrzymaniu tej porady możecie spać spokojnie, jeśli wcześniej martwiliście się o pogodę na swoich wakacjach.

Jeśli więc wybieracie się gdzieś na długo wyczekiwany urlop – po prostu zapytajcie, czy ja tam akurat nie jadę. Serio. Jeśli mnie tam nie ma – znaczy, że chmury odpłynęły moim szlakiem i są daleko, daleko. Jeśli jednak jestem – możecie pakować kurtki przeciwdeszczowe i łodzie.

Przez pierwsze trzy z naszych siedmiu dni wyczekiwanego długo wyjazdu – lało. Szczęśliwi byliśmy, gdy choć na moment można było wyłączyć wycieraczki i wyściubić nos zza szyby samochodu. Padało ciurkiem i cały czas, i to najgorsze, że praktycznie wszędzie w promieniu 300 km. A wiecie – na długo przed wyjazdem pogodę sprawdzałam jakiś milion razy i za każdym razem wyskakiwało siedem okrągłych słoneczek i 30 stopni – no bo jak inaczej! Chyba nawet małe dzieci wiedzą, że początek czerwca w rejonie śródziemnomorskim to wszakże upał i susza wręcz! Klasycznie jednak, zgodnie z moją pochmurną chyba karmą na zaledwie kilka dni przed naszym wyjazdem nastąpiły prognozy odwrotne, ku mojej rozpaczy i na pewno ku zdziwieniu niczego niespodziewających się Greków!

Nie mogłam jednak poszufladkować sobie tego w głowie, otrząsnąć się, pochlastać i oprzytomnieć no bo w końcu jak to – w moich marzeniach już od miesiąca hasałam przecież po cieplutkim piasku sąsiadujacym z lazurową wodą, pośród szumu palm i świergotu ptaków! W pełnym – jego mać – słońcu. Już dwa tygodnie wcześniej skompletowałam sobie kilka skąpych zestawów, w których to planowałam wystąpić w tej wspaniałej, jak się okazało – urojonej – scenerii. Ciuchy były na tyle lekkie, że ja – blogerka modowa – spakowałam się w bagaż podręczny w postaci torebki i plecaka!

Na szczęście w tym całym moim niespodziewanym (mhm, jasne) nieszczęściu wzięłam ze sobą tę jedną, stosunkowo ciepłą stylizację. Zakochałam się w kroju spodni z H&M i w tym dzianinowym topie i stwierdziłam, że podźwigam te rzeczy, żeby pokazać je Wam na fotach. Miałam też luźny, beżowy top do kompletu – ten idealnie pasował mi do torby, która to pełniła funkcję mniejszego bagażu podręcznego. I wyobraźcie sobie, że to właśnie w tym secie przechodziłam całe trzy dni, co jak na mnie jest swoistym rekordem, który nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek pobiję. Niemniej – czułam się w tym ciuchu całkiem hot!

Zegarek – Albert Riele/Apart, top (to część od kompletu ze spodniami z takiego samego materiału, ale nie odważyłam się;) – H&M. Naszyjnik, pierścionki – Apart. Torba – LULL, buty – DeeZee. Włosy – Marek – hair&nailconcept

rebellook albert riele (1)

rebellook albert riele (3)

rebellook albert riele (2)

rebellook albert riele (6)

rebellook albert riele (7)

rebellook albert riele (10)

rebellook albert riele (11)

rebellook albert riele (15)

rebellook albert riele (19)

rebellook albert riele (4)

rebellook albert riele (9)


Inspiration
FB link link link link
Ta witryna używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.